25 października 2016

Pies też człowiek?

Człowiek to bardzo ciekawe stworzenie, obdarzone nieśmiertelną duszą i wolną wolą. Jako jedyni na tej Ziemi mamy możliwość podejmowania niezależnych wyborów i prawo do osobistego światopoglądu. Człowiek rozumny, pięknie brzmi, prawda? Zupełnie jak zaklęcie, którego znaczenia i głębszego sensu nie potrafimy bądź boimy się pojąć. Jesteśmy wyjątkowi, można by się pokusić o stwierdzenie, że wręcz idealni. Początkowo tacy byliśmy, bez wad, bez kompleksów, wolni od nienawiści. Dlaczego nie jesteśmy obecnie wie chyba każdy, nie chcę sięgać do teologii, bo powszechnie wiadomo, że religia to w niektórych środowiskach temat tabu. Ale nie o tym chciałabym napisać.  


Ideał. Obecnie ideałów nie ma. I nie będzie nigdy. Ideał sięgnął bruku, te słowa Norwida odbijają się echem na przestrzeni kolejnych pokoleń i jak Romeo i Julia są nadal nieśmiertelne, znajdując swoje odzwierciedlenie nawet kilkaset lat po wypowiedzeniu tych słów. Nikt nie jest idealny. Brutalne, oczywiste stwierdzenie. Ale świat pozbawiony ideałów może być równie piękny, co jego wizja bez wad. Kiedyś nawet w szkole mieliśmy za zadanie porównać takie osobliwości w rozprawce, a wniosek narzucał się sam w zakończeniu. Gdyby każdy miał po równo, tyle samo pieniędzy, tak samo piękny dom, zero kłopotów, mądrość i zdrowie godne nastolatka (choć i tu bym się sprzeczała) – nikt by się nie starał o więcej. Każdemu wystarczałoby to, co ma. Cały majątek, który posiadł ów idealny człowiek w zupełności zaspokajałby jego potrzeby. W efekcie pewnie zaczęlibyśmy się cofać w rozwoju, misterna wieża z kości słoniowej, jaką była ludzkość, zaczęłaby się powoli kruszyć i zawalać, ale takie gdybanie zostawmy może bardziej obeznanym w tym temacie.


Zatem, kiedy wyjaśniliśmy sobie, że nikt i nic nie może być idealne, zajmijmy się światem realnym, a konkretnie jedną szufladką, do której my, ja i Wy, czytelnicy tego bloga, jesteśmy wrzuceni – psiego światka. Rozrastający się w zawrotnym tempie, zyskujący coraz to nowych absolwentów. I żaden z nich nie jest idealny.


Ogólnie wychodzę z założenia, że nieładnie jest wchodzić buciorami do czyjegoś życia, rozsiadać się wygodnie na fotelu i oceniać wszystko, co dana osoba robi. Staram się tego wystrzegać jak diabeł świeconej wody gdyż nie chcę, aby inni ludzie oceniali mnie przez podobny pryzmat. Ale jak to w świecie bywa, są wyjątki, a wyjątek potwierdza regułę. Czasami zmemłam gdzieś na poczekaniu jakieś przekleństwo na widok kolejnych małych, przesłodkich szczeniaczków sąsiadki i jej bardzo dyplomatyczne wytłumaczenie: ” Pies też człowiek, niech poużywa życia, poza tym, suka powinna mieć przynajmniej raz w życiu szczenięta!”; lub widząc jednego z tych przeuroczych jorków, ratlerków, biszonów, łestów czy innych psów szczurowatego pokroju, które obok swoich rasowych kuzynów nawet nie stały, ubranych w fikuśne sukienki w najmodniejszy kolorach tego sezonu. Latem, 30 stopni w cieniu, żar leje się z nieba niemiłosiernie. I standardowa wymówka: ”Pies też człowiek, my również nosimy ubranie.” Tylko, że my nosimy je dlatego, że pewna para, ekhm, buraków, kilkanaście tysięcy lat temu zjadła jabłko i wywołała jedną, wielką gównoburzę, przez którą m. in. musimy mieć na siebie cokolwiek założone. Inaczej pojawimy się na żółtym pasku informacyjnym na TVN czy innym Polsacie, oznaczonym jako PILNE.

Ta mała słodka paróweczka to Pimpek, piesek sąsiadki, przybłąkał się do nas podczas ostatniego spaceru :)


Jeszcze coś. Bierzemy pod swoje skrzydła psa - małą, bezbronną kulkę i przejmujemy pieczę nad jego dalszym życiem. Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby był dobrze wychowany i nie rzucał się na wszystko, co się rusza. Super, lubimy takie zachowanie. Ale kiedy ktoś próbuje go na siłę„uczłowieczyć”, a personifikacja staje się dla niego nie tylko środkiem stylistycznym w liryce, ale również życiowym celem, to nóż w kieszeni otwiera się sam, natychmiast. Zakłada mu pierdyliard kont na pierdyliardzie stron internetowych i sumiennie opisuje to na blogu bądź stronie oraz kręci filmiki (pies oczywiście obsadza wszystkie główne role). Nie potępiam tego, bo, nie powiem, uwielbiam podpatrywać, co dzieje się u innych „psich sław” i oglądać filmiki z ich udziałem. Ba, sama prowadzę taką stronę oraz bloga i uchylam na ich łamach rąbka tajemnicy. Ale wszystko ma swoje granice. Kiedy wyznacznikiem prestiżu stają się dla nas wyświetlenia najnowszego filmiku na YouTube oraz liczba polubień pod ostatnim postem na Facebook’u, no to coś tu chyba jest, kolokwialnie mówiąc, nie halo. Ktoś najwyraźniej zagubił sens robienia czegokolwiek z psem. 
Ach, zapomniałabym o najlepszym! Pisanie o psie w pierwszej osobie liczby pojedynczej to ostatnio plaga (Wyszłam na spacer z moją panią/Przegoniłam kota sąsiadki/Zrobiłem kupkę na spacerku.). Przynajmniej śmieszy ;)



Pies też człowiek? Myślę, że John Holmes, amerykański poeta i wykładowec idealnie to skwitował:


  Pies nie jest "prawie człowiekiem", i nie znam większej obelgi 
dla psiego rodzaju niż mówienie o nim w ten sposób.





-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------






Ten post bierze udział w konkursie organizowanym przez blog whippetzpasja.blogspot.com, w którym sponsorami są: PupiLu, E-PIES, Dingo oraz SpeedMania